Gołąbki i małe oszustwo
Added by moonikaa_t, 2018-2-1
5a730c294e0a6a0012a83ba4

Są takie dni, że do pełni szczęścia wystarcza nam góra gotowanych ziemniaków z cebulką i sosem pieczeniowym (czasem nawet bez sosu...). Cóż mogę powiedzieć, w naszych żyłach płynie puree ziemniaczane :) W ramach akcji sprzątania lodówki postanowiłam w końcu pozbyć się odłożonych wcześniej liści kapusty włoskiej, a że ziemniaków nie jedliśmy już baaaardzo długo, chyba ze trzy dni... połączyłam jedno z drugim, dodałam sos i oto są: gołąbki ziemniaczane! Składniki na farsz ziemniaczany:

  • ziemniaki
  • czosnek granulowany lub świeży
  • marchewka
  • papryka słodka mielona, pieprz, sól, opcjonalnie - przyprawa do kurczaka
  • natka pietruszki
  • olej.
Składniki dodatkowe:
  • liście kapusty białej lub włoskiej.
Ziemniaki ugotować. Dorzucić do nich startą marchewkę, przyprawy, odrobinę oleju i ewentualnie sos sojowy, poszatkowaną natkę pietruszki. Liście kapusty zblanszować w gorącej wodzie. Odkroić ewentualne pozostałe grubsze części nerów, ostrożnie, żeby nie podziurawić liści - to tylko utrudnia życie :) Farsz nakładać na liście, zwijać w miarę ciasno. Przygotowane gołąbki można podsmażyć na patelni lub, tak jak ja - ułożyć w naczyniu żaroodpornym i podpiec w piekarniku. Między gołąbki położyłam kilka kawałków margaryny, ale można je równie dobrze podlać rosołem, jeśli akurat macie pod ręką, lub dowolnym sosem, żeby nie przywarły do naczynia. Moje gołąbki piekły się około 40 minut w 170 stopniach. Nie polecam przypalić kapusty! Wietrzenie mieszkania w takim wypadku gwarantowane przez dwa dni, a smaku nie przybędzie... wręcz przeciwnie. W tym momencie powinnam napisać, że sos to pieczone warzywa, gotowane z przyprawami, stworzone od podstaw z miłością... No niestety, sos ze zdjęcia to sos pieczeniowy ciemny. Tak, z proszku. Magda Gessler dostałaby pięciu zawałów, ale... po pierwsze nie miałam ochoty na sos pomidorowy ani grzybowy - te zrobiłabym sama w mgnieniu oka. Zachciało mi się smaku sosu pieczeniowego, pasował mi do koncepcji, więc wymieszałam proszek z wodą, zagotowałam i zalałam nim gołąblki. Raz na jakiś czas korzystamy z tego, że ktoś gdzieś wymyślił takie ułatwienie życia. Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego korzystać ;) Smacznego! M. Nie podaję Wam proporcji użytych składników, bo w większości przepisów naprawdę nie ma to większego znaczenia. Nie lubię odmierzać składników, denerwuje mnie pilnowanie gramów i mililitrów. W kuchni jestem trochę jak wiedźma tańcząca nad kociołkiem z eliksirem - jedzenie ma sprawiać przyjemność! Przepisy traktuję jako inspirację, nie szczegółowe wytyczne. Ilość przypraw i innych składników, o ile nie mają kluczowej roli dla powodzenia przedsięwzięcia, np. przy pieczeniu ciasta - dobierajcie zawsze według swoich upodobań, to WAM ma smakować :) Jeśli spodobał Wam się przepis i postanowiliście go wypróbować, wrzucając zdjęcia swoich potraw do mediów społecznościowych, nie zapomnijcie ich oznaczyć - @Moje Rzeczy Osobiste na Facebooku i @moonikaa_t na Instagramie ;)

Zobacz podobne posty:
madebym co na obiad vegan zachcianki domowe jedzenie