Zimowa zupa mocy
Added by moonikaa_t, 2018-2-6
5a7990e7037e9200124bca8f

Każdy ma swoje upodobania żywieniowe; nie inaczej jest w przypadku dzieci. Mój młodszy brat na przykład uwielbiał rosół i suchy chleb z keczupem, ja z kolei bardzo się przed rosołem wzbraniałam i wolałam pomidorową (i suchy chleb z musztardą). Rosół kojarzył mi się wtedy z okropnym zapachem gotowanego mięsa w całym domu, tłustą wodą bez specjalnego smaku, no i tym ugotowanym mięsem, które przecież trzeba było zjeść... brrr! Koszmar. Pomidorową uwielbiam do dzisiaj, to się nie zmieniło. Po latach i kilku zmianach wprowadzonych do przepisu, pogodziłam się też z rosołem. Nasza przyjaźń momentami bywa uśpiona, ale kiedy przychodzi gorsza pogoda lub gorsze samopoczucie, jest pierwszym, na co przychodzi mi ochota. Tradycyjnie rosół to wywar z mięsa, kości, warzyw i kilku przypraw. W moim rosole mięsa nie uświadczysz - jest za to bardzo dużo warzyw, ziół i przypraw - w zmiennych proporcjach, w zależności od pory roku. Wiosną i latem będzie się opierał na zielonych częściach selera, pietruszki i marchwi, zimą będzie w nim imbir i papryczka chilli. Słowem - mój rosół zdecydowanie nie jest "tradycyjny" i "prawdziwy". Na pewno jest jednak pyszny, rozgrzewający, pomaga na smutną duszę i smutny brzuszek. Zupa na malutkim ogniu powoli nabiera mocy. A po dwóch dniach, zupa... magicznie zmienia się w pomidorową :) ta tradycyjna sztuczka pojawia się w każdym domu, niezależnie od tego, czy rosół jest mięsny czy wegański! Składniki na rosół zimowy:

  • włoszczyzna (marchew, korzeń pietruszki, bulwa selera, kawałek kapusty, por)
  • kilka ząbków czosnku
  • cebula
  • natka pietruszki i gałązka świeżego lubczyku (z braku świeżego, tym razem dodałam lubczyk suszony)
  • liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec, kozieradka, ziarna pieprzu, jeden goździk
  • ostra papryczka, świeży imbir
  • sos sojowy
  • kurkuma
  • sól i pieprz
  • olej.
Warzywa obrać, w razie potrzeby przekroić na mniejsze części, żeby zmieściły się w garnku. W moim garnku znalazł się kawałek selera bulwiastego, jedna laska selera naciowego, dużo marchewki, korzeń pietruszki, dwa liście kapusty włoskiej i zielone części pora, a także nieduża cebula. Tradycyjnie cebula powinna być opalona nad gazem lub przypieczona w piecu, ale ponieważ nie znoszę tego zapachu - pominęłam ten krok i wrzuciłam przekrojoną na pół, wyszorowaną surową cebulę. Dorzucić kilka gałązek natki pietruszki i świeży lub suszony lubczyk, rozgniecione ząbki czosnku, kawałek świeżego imbiru i ostrej papryczki, ziele angielskie, jałowiec, goździk, łyżeczkę ziaren kozieradki i ziarna pieprzu. Dodać łyżkę oleju. Zalać wszystko wodą do poziomu warzyw lub nieco wyżej, postawić na niedużym ogniu pod przykryciem i pozwolić zupie powoli pyrkać przez 3 lub 5 godzin. Po tym czasie odcedzić zupę przez sito, a do wywaru dodać szczyptę kurkumy, pieprz, sos sojowy i ewentualnie sól do smaku. Nasz rosół występuje zawsze w towarzystwie marchewki (tej wyciągniętej z rosołu, oczywiście), cienkiego makaronu (z innym nie smakuje...) i sporej ilości natki pietruszki. Działa cuda, koi niespokojne brzuchy, poprawia samopoczucie - prawdziwa zupa mocy :) W przypadku braku świeżego imbiru lub papryczki chilli, dorzuciłabym je w postaci suszonej. Zaczęłabym od ilości "na czubku łyżeczki", ewentualnie dodając jeszcze trochę po uprzednim spróbowaniu. Smacznego! M. Nie podaję Wam proporcji użytych składników, bo w większości przepisów naprawdę nie ma to większego znaczenia. Nie lubię odmierzać składników, denerwuje mnie pilnowanie gramów i mililitrów. W kuchni jestem trochę jak wiedźma tańcząca nad kociołkiem z eliksirem - jedzenie ma sprawiać przyjemność! Przepisy traktuję jako inspirację, nie szczegółowe wytyczne. Ilość przypraw i innych składników, o ile nie mają kluczowej roli dla powodzenia przedsięwzięcia, np. przy pieczeniu ciasta - dobierajcie zawsze według swoich upodobań, to WAM ma smakować :) Jeśli spodobał Wam się przepis i postanowiliście go wypróbować, wrzucając zdjęcia swoich potraw do mediów społecznościowych, nie zapomnijcie ich oznaczyć - @Moje Rzeczy Osobiste na Facebooku i @moonikaa_t na Instagramie ;)

Zobacz podobne posty:
madebym co na obiad vegan zachcianki domowe jedzenie